Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tischner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tischner. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 03, 2010

Spór o istnienie człowieka (2)

'Jak wytłumaczyć wojnę religijną między chrześcijanami? Nie wyjaśnia jej ani głód, ani potrzeba "przestrzeni życiowej". Nie jest to również - ściśle biorąc - wojna o władzę, motyw władzy jest tutaj wtórny, podporządkowany motywowi ściśle religijnemu - obronie autentycznej wiary. Jedynym wyjaśnieniem jest kłamstwo, które wtargnęło między ludzi i pomieszało im rozumy. Oczywiście, nie musi to być jedno kłamstwo; istnieje wiele drobnych kłamstw, z których rośnie kłamstwo powszechne. (...) Kłamstwo dzieli ludzi i przeciwstawia ich sobie, doprowadza do wojen i zdrad, zamienia ziemię w piekło. Jeśli nawet nie jest ono największym złem, to jest czymś, co w nowożytnym świecie będzie prowadzić do największego zła. Kartezjusz jest odkrywcą "trzeciej siły", która odtąd w formie "opinii publicznej" będzie władać światem. W "opinii publicznej" powstają kłamstwa "niczyje", ich całość nasuwa jednak na myśl obraz jakiegoś jednego złośliwego kłamcy'.

[patrz: diabeł jest ojcem kłamstwa; jakoś skojarzyła mi się Gazeta Wyborcza]

Spór o istnienie człowieka (1)

'Dobro musi być pierwsze, aby mogło "zaistnieć" zło. Człowiek "złości się", bo przyjaciel go zawiódł. Człowiek "zdradza", bo czuje się "zdradzony", "porzucony", "zawiedziony". Jesteśmy "zanurzeni w dobru". Trzeba pewnego wysiłku połączonego z jakimś samozaślepieniem, by "wiercić dziury" w pierwotnym podłożu dobra'.

'W manichejskim horyzoncie braku nadziei złość i zdrada odsłaniają najgłębszą prawdę istnienia. Złośćmy się na dobro za to, że jest brakiem zła. Niszczmy wierność, zdradzajmy tych, którzy są nam wierni, bo całe istnienie jest zdradą; zdradzajmy bez motywu odwetu, dla samej "prawdy", jaka tkwi w zdradzie. Jakaż to "prawda"? Można ją ująć następująco: ktoś stwarza świat i wciąż go zdradza, pozwalając na jego unicestwianie'.

'Czymkolwiek byłoby piekło, jedno było w nim oczywiste: człowiek cierpiał od demonów, ale sam nie stał się demonem. Piekło nie oznaczało "śmierci człowieka". Nie podzielił on losu aniołów. Zbuntowani aniołowie nie tylko ulegli złu, ale stworzyli zło, a następnie stali się jego nosicielami. Mieszkańcy piekła jedynie ulegi złu i dlatego ponoszą sprawiedliwą karę. Chociaż za życia poddali się "pożądliwości ciała" i "pysze żywota", to ani pożądliwość, ani pycha nie pochłonęły ich bez reszty. "Coś" w nich jeszcze pozostało i to "coś" jest osnową ich cierpień'.

[patrz: przypowieść o bogaczu i Łazarzu; człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo]

'Tylko demon jest "zdrajcą z natury". Ale "zdrajca z natury" nie wie, za co go ukarano, natomiast człowiek wie, ponieważ wie, że mógłby inaczej. Tak więc piekło jest nie tylko miejscem przegranej, ale również miejscem wygranej człowieka - miejscem, na którym demon doświadcza granic swej mocy. Ponieważ nawet demon nie ma totalnej władzy nad człowiekiem, w chrześcijaństwie nie mogła powstać idea "śmierci człowieka"'.

[patrz: Apokalipsa św. Jana o piekle]

'Jest jakiś taki rodzaj zła, który przenika rozum człowieka i z którego człowiek nie zdaje sobie jasno sprawy. Właśnie to zło okazuje się dla człowieka złem najniebezpieczniejszym. Człowiek jest istotą, którą można okłamać. Kłamstwo przylega do człowieka, wsiąka w jego rozum, staje się jego drugą naturą. Kłamstwo zniewala. Paradoks człowieka na tym jednak polega, że człowiek nie zna swego zniewolenia, i stąd bierze się u niego złudzenie wolności'.

'Oznacza to, że zło przybrało szczególną postać: złem jest najpierw "popadnięcie w nieprawdę", a następnie "utrata wolności"'.

J. Tischner